Osoby z sieci czasami się spotykają i wtedy spostrzegają brzydkie Usta... Jednak Usta najgorsze są w sieci - rzeczywistość "poza" może być tylko przedłużeniem tego wrażenia. Świat wirtualny ma w sobie coś genialnego, ale zarazem samotnego i okropnego. Ludzie pozbawieni kontaktu osobistego są w pełni anonimowi. Zamazują się i w końcu zanikają takie pojęcia jak wstyd, nieśmiałość, poczucie odpowiedzialności. Pozbawieni masek, które nosimy na co dzień, stajemy się bardziej otwarci, prawdziwi i - czasami - źli.
Nowe osoby na p.h.p. często czują się obco, są zagubione i bardzo agresywnie reagują na krytykę. Nie wynika to z jakiejś szczególnej antypatii stałych bywalców do nowych uczestników, ale raczej z nieznajomości reguł, które rządzą grupą. A reguły są wbrew pozorom bardzo podobne do tych obowiązujących "na zewnątrz". To raczej mylne przeświadczenie, że w anonimowej przestrzeni Internetu wolno wszystko, jest źródłem pierwszych konfliktów. Potem powoli wrasta się w tkankę sieci i poznaje ten świat od środka.
Okazuje się wtedy, że rzeczywistość p.h.p. zbudowana jest z wielu antynomii, a anonimowość jest tak naprawdę szczątkowa - grupa jest podzielona na kilka obozów, krytyka i nastawienie bardzo często zależą od osobistych doświadczeń danych osób.
Dyskusje są bardzo ostre, często przekraczają granice dobrego smaku. Trzeba uważać co się mówi, do kogo, w jaki sposób - rzeczywistość p.h.p. przypomina bardziej chodzenie po polu minowym, niż rozmowy o poezji.
Rzeczą zastanawiającą jest to, że do tych pyskówek nie dochodzi pomiędzy ludźmi niewykształconymi, a wszystko dzieje się na pierwszym planie p.h.p. Niekończące się wojny pomiędzy Tomaszkiem a Włodzimierzem Holsztyńskim (obaj z tytułami naukowymi), wybuchy wzajemnej agresji ellu-bis/kamy i cesare'a (pierwsza - dziennikarka mieszkająca w Szwajcarii, drugi - jeden z najlepszych autorów na grupie) są tyle dziwne, co żenujące. Skąd się bierze taki natłok wzajemnej niechęci, antypatii i wrogości na grupie, w której uczestniczą ludzie piszący wiersze?!
Pierwszym powodem, który przychodzi na myśl, jest urażona ambicja. Poeci z definicji (nie do końca prawdziwej) to dusze wrażliwe. Grupa, na której ocenia się i poddaje krytyce, nieraz ostrej, własną twórczość musi być mniejszym lub większym ogniskiem zapalnym. Ale, o ile na początku usłyszenie prawdy o swojej twórczości może być przykre i rodzić wrogość,
Sieć jest kondensatorem emocji, które rodzą się w normalnym świecie. "Na zewnątrz" mamy kruchą bardzo "rozciągniętą" rzeczywistość. Dzieje się w niej dużo, ale tak naprawdę wszystko przecieka przez palce, jest rozmyte i cząstkowe. W sieci doznajemy czegoś zupełnie innego - b a r d z o dojmującego uczucia intensywności. Ta intensywność dezorientuje wielu uczestników wirtualnych światów. Przesterowanie miałkich emocji codzienności w realia nowego świata jest bardzo trudne. Szybkość, bezosobowość i inność sieci są czynnikami blokującymi umiar i, mówiąc najdelikatniej, dobry ton. Dlaczego jednak, mimo wszystko, ludzie piszą na pl.hum.poezja., zżywają się z grupą i stanowi ona niejednokrotnie tak ważny element ich życia?
© Copyright poezja.westld.com 2007 Adam Mickiewicz
2 lutego 2007. Katalogi
Dieta 1000 kalorii
Reklama
Laminowanie